|
TIPES TOPES 2001
The music isn't over Koncerty w ramach Tipes Topes zgromadziły rzeszę fanów. Jesteśmy bardzo zadowoleni z imprezy Tipes Topes, wszystko odbyło się tak jak chcieliśmy a przede wszystkim dopisała publiczność - mówi jeden z organizatorów Zbigniew Stelmaszewski. Rzeczywiście dwukrotnie pobity został dotychczasowy rekord sprzedaży biletów na koncerty organizowane w kawiarni "Dziupla". Na koncert legendy polskiej sceny alternatywnej, gdyńskiej Apteki sprzedano blisko 100 biletów, co jak na tego rodzaju muzykę i wielkość miasta, w którym odbywał się koncert, jest bardzo dobrym wynikiem. Wcześniej na podobne koncerty sprzedawano po 50 biletów. Taki wynik został osiągnięty już w przedsprzedaży.Zacznijmy jednak od początku. Ciekawym, a jednocześnie dosyć odważnym posunięciem był Support poetycki, w którym mieli wystąpić trzej znani poeci: Krzysztof Siwczyk, Darek Foks i Andrzej Sosnowski. Znaleźli się w o tyle trudnej sytuacji, że występowali na krótko przez zespołem, na który przyszła większość publiczności. Poradzili sobie jednak znakomicie. Trudno jest "sprzedać" taki rodzaj twórczości, szczególnie w bezpośredniej konfrontacji z publicznością, a jednak w trakcie występu, w którym poeci, siedząc na ustawionej na scenie wersalce czytali swoje wiersze, co najmniej połowa osób przebywających w "Dziupli" była zainteresowana i w ciszy wysłuchała utworów. Ze swojego występu i przyjęcia publiczności zadowoleni byli również poeci, którzy tego nie kryli w późniejszych rozmowach. W kuluarach można było się dowiedzieć o kolejnym filmie, w którym zagra Krzysztof Siwczyk, odtwórca tytułowej roli w "Wojaczku". Film, nad którym pracę rozpoczęto nazywa się "Dzień Oszusta" napisany na podstawie debiutanckiego opowiadania Ireneusza Iredyńskiego, pod tym samym tytułem. Scenariusz napisany został przez Macieja Meleckiego, śląskiego poetę obecnego na Tipes Topes, oraz Adama Sikorę, który będzie również reżyserem. Po około półgodzinnym występie poetów, na scenę wkroczył zespół Kury. Grupa zaprezentowała większość materiału znanego z płyty P.O.L.O.V.I.R.U.S. Z uwagi na skromny, typowo rockowy skład (gitara, bas, perkusja i głos) z którym zespół przyjechał, wiele osób mogło zadwać sobie pytanie w jaki sposób zagrają taki materiał. Kompozycje różniły się od tych z płyty, jednak nie były gorsze a wręcz odwrotnie, niejednokrotnie przewyższając znane wersje. Utwory były bardziej rozbudowane, często kierujące się w stronę transowego rytmu i jazzowej improwizacji. Na koniec koncertu zespół wykonał znany przebój The Doors "When the music's over" w ... przeszło godzinnej wersji. W sobotę na deskach sceny w "Dziupli" zadebiutował łowicki zespół Disolvent. Trzy dziewczyny i dwóch chłopców zaprezentowało przygotowane przez siebie kompozycje. Uwagę zwracał szczególnie niespotykany głos wokalistki i klimat utworów, przywodzący na myśl dokonania, również żeńskiego w przeważającej mierze, zespołu Hole. To ciekawy zespół, członkowie muszą jedynie popracować nad kompozycjami, troche je urozmaicić - powiedział nam Robert Paluchowski, animator teatralny ze Skierniewic, goszczący również na imprezie. Po debiutantach nadszedł czas na reaktywowaną niedawno Aptekę. Zespół zaprezentował długi, bo trwający z jedna przerwą, do godziny 1.30 występ. Większość zaprezentowanego materiału to nowe kompozycje, muzycy wiele improwizowali i eksperymentowali, wykorzystując przy tym wiele efektów gitarowych, co udawadniało, że muzyka Jimiego Hendrixa może być natchnieniem nawet 31 lat po jego śmierci. Największe jednak zainteresowanie publiczności wywarły stare utwory. Publiczność bawiła się przy nich znakomicie. W czasie przerwy w występie Apteki, zagrał jeszcze raz zespół Disolvent, tym razem już bez tremy, dzięki czemu wypadł lepiej niż 2 godziny wcześniej. Impreza zakończona została w niedzielę. Odbył się wtedy pokaz filmu "Truposz" w reżyserii Jima Jarmuscha. Film poprzedzony został fragmentem serialu "Kariera Nikodema Dyzmy" i wyświetleniem Kroniki Filmowej z 1989 roku. Film jednak, w przeciwieństwie do koncertów, nie przyciagnął wielu widzów. Organizatorom należy pogratulować pomysłu i udanej imprezy oraz życzyć, żeby nastepna była jeszcze lepsza. Artur Wasielewski - tygodnik Nowy Łowiczanin |