Red Haired Mary
"Nie do końca, ale w studio"

Zespół Red Haired Mary z Łowicza zarejestrował w lokalnym radiowym studio kilka swoich utworów, tym samym powstał materiał muzyczny, który stał się tematem poniższego tekstu.

Red Haired Mary Ponieważ żyjemy w chorych czasach, kiedy główną motywacją do działań dla początkujących artystów wszelakiej maści stała się mamona, a w związku z tym ostra strzelanina w kierunku naszych złotówek, wydaje mi się, że postawa grupy Red Haired Mary jest przeciwieństwem tego typu zachowań. W związku z tym spotkałem się z Markiem Kacperskim - perkusistą grupy i podjąłem się oceny dotychczasowych działań zespołu.

"Wszystko zaczęło się trzy lata temu, ale tak naprawdę zadziałało wtedy, kiedy Łowicki Ośrodek Kultury udostępnił nam salę na próby. Po pewnym czasie wykrystalizował się materiał godny naszym zdaniem uwagi. W efekcie dzięki tej instytucji mieliśmy możliwość grania, co tak naprawdę jest niezwykle istotne, a w finale wylądowaliśmy w radiowym studio. To niezwykle cenne. Tak mi się wydaje".

Jak poszła sesja?

"Ponieważ studio nie było rewelacyjne, masę czasu zajęło nam samo przygotowanie i ustawienie odpowiedniego brzmienia, na którym nam niezwykle zależało. Samo nagranie trwało półtorej godziny i wielka w tym zasługa realizatora nagrań, ponieważ człowiek ten robił tego typu nagranie pierwszy raz i okazał się bardzo kompetentną osobą. Oceniając efekt końcowy nagrań, powiem szczerze, poszło całkiem dobrze".

Wasze inspiracje?

"Tak naprawdę to każdy z nas słucha bardzo różnych rzeczy. Każdy ma swoje muzyczne podwórko. Myślę, że to dobrze , gdyż daje to niezwykle interesującą mieszankę, która w końcowym efekcie może zaprocentować. Dla przykładu powiem, że obecnie bardzo inspirująco działa na nas grupa Pearl Jam."

Co do samej wizyty Red Haired Mary w studio wydaje mi się, że nagrany materiał to całkiem przyzwoite demo i właściwy punkt wyjścia do dalszych posunięć. Niewątpliwie słychać możliwości studia nagraniowego, co dało w rezultacie poziom nagrań kwalifikujący je do tzw. oferty wydawniczej. Samą muzykę grupy charakteryzuje swoista pokora i szczerość podejścia do muzycznej materii. Może to wyjść chłopakom - moim zdaniem - jedynie na dobre.

Czego brakuje mi w tych nagraniach? Niewątpliwie partie gitar są zbyt oklepane i oczywiste. Brzmi to archaicznie, co świadczy pewnie o braku odwagi w muzycznych poszukiwaniach. Brakuje mi w tej muzyce indywidualizmu i odwagi w uzyskaniu niepowtarzalnego brzmienia, a to w efekcie rzutuje na to, czy ktoś pozostanie w naszych uszach, czy przepadnie w niepamięć. Niewątpliwie najlepiej w tych nagraniach wypada wokalista, słychać, że śpiewa z wyczuciem, brzmi to dobrze, a co najważniejsze uciekamy tym samym od pospolitej wokalnej polskiej wioski. Wbrew pozorom to bardzo dużo oznacza. Większość młodych zespołów (te starsze także) "kładzie" nijakość, okropne wtórniactwo, kompleks zachodu i ewidentna pozerska pusta postawa. Przykłady można mnożyć. Wystarczy bliżej przyjrzeć się takim Steczkowskim, Roanom, Kukulskim, Acid Drinkersom, Trójniakom (Ich Troje) czy chociażby sięgnąć po kuriozalno - patologiczne przykłady w postaci "śpiewającego aktora" Pazury, brylującej mrówy, powiedzmy modelki Maciągowej, kończąc na "śpiewającej Kleopatrze" polskiego aktorstwa pani Skrzyneckiej.

I kto za to płaci !?! - pytam!

Efekty takiego podejścia mamy w postaci wydawanego tonami muzycznego gówna, którego mogą słuchać jedynie sami "artyści", ewentualnie ich kumple oraz całe to zafajdanie bliskie sobie pedalskie towarzystwo. Śmierdząca sprawa. Nie o to myślę idzie. W muzyce Red Haired Mary słychać dużo pozytywnej determinacji i chęci tworzenia. To niewątpliwie rzadka cecha i dobra prognoza na przyszłość. Pomyślcie o tym chłopaki.

Red Haired Mary:

Marek Kacperski (perkusja)
Kuba Mikorenda ( bas)
Piotr Kołucki (gitara)
Bogdan Górski ( voc, gitara)

Powyższy tekst, a szczególnie końcowy komentarz autora został uznany w gazecie Głos Łowicza za zbyt surowy i niestosowny. No cóż... co ma wisieć nie utonie.

Odpytał Zbyszek Stelmaszewski