METALLICA KOTLET MUSIC
Telewizja ma jednak swoje plusy, gdyż bezlitosnym okiem kamery potrafi spojrzeć na otaczający nas świat i przy okazji wyłapać to, czego ludzkie oko wychwycić nie może. Oglądając ostatnio najnowsze muzyczne clipy, a wśród nich ostatni teledysk grupy Metallica, pomyślałem sobie: "Coś mi tu nie gra".
Clip promuje najnowszą płytę grupy "S&M" zrealizowaną wspólnie z San Francisco Symphony Orchestra pod wodzą samego Michaela Kamena, speca od muzyki symfoniczno - filmowej. Trochę wcześniej miałem okazję posłuchać tej płyty w całości i przyznam się szczerze, po piętnastu minutach zacząłem ziewać! Nigdy nic specjalnie do chłopaków z Metalliki nie miałem, jednak tym razem panowie lekko przegięli.
Skręca mnie ze śmiechu sekwencja, w której metalowi zadymiarze, otoczeni (jak przystało na klasyków) chmarą skrzypek, trąbek, puzonów i wszelkiego rodzaju blach, meczą się wśród tej całej poważnej ekipy. Kompletnie zduszeni formą, stłamszeni, udając (to widać), że wszystko się klei. Otóż panowie, niewiele na tej płycie się klei, a teledysk potwierdza to dobitnie. Metallica grając "Nothing Else Matters" w symfonicznej wersji, stwarza tak łzawy klimat, że reakcja odbiorcy jest zupełnie odwrotna od pożądanej. Wersja tej piosenki może wzruszyć jedynie najgorętszych fanów i to tych, którzy mają problemy ze słuchem albo tych, którzy mają coś z pamięcią. Proszę sobie przypomnieć ten zespół z takich dokonań jak "Ride The Lightning" czy "Master Of Puppets", a wszystko będzie jasne. Przypuszczam, że płyta "S&M" miała być w założeniu niezłym grzmotem, a w efekcie wyszło - za przeproszeniem - słabiutkie piardnięcie. Kompleks "klasyków" zawsze prześladował metalową branżę (Deep Purple, Extreme), jednak Metalliki o to nie podejrzewałem. A to o czymś świadczy!
Boję się, że problem jest o wiele głębszy i gnębi nie tylko muzyków z Metalliki. Moim zdaniem, cała metalowa ferajna od przynajmniej dziesięciu lat nic interesującego nie zaproponowała, a sam tzw. heavy metal w tej formie dogorywa. Coś musi się stać.
Nie jestem psychiatrą, ale w związku z zaistniałą sytuacją proponuję chłopcom z Metalliki udać się na zasłużone wakacje, następnie zatrudnić w przyzwoitej hucie (nocna zmiana) i jednak trochę spokornieć. Może to być metoda na ponowne odrodzenie grupy, bo jak tak dalej pójdzie, nazwa Metallica zagości w sklepach płytowych w zaszczytnym dziale Kotlet Music.
Kopalnia wiedzy o zespole Metallica:
Zbyszek Stelmaszewski
|