Drugi Obieg Art Festiwal 2001
Sukces po raz trzeci

Projekcją filmu Stop Making Sense w reżyserii J. Demme w niedzielę o godzinie 20.00 zakończyła się trzecia już edycja łowickiego festiwalu alternatywnego Drugi Obieg Art Festiwal. Podobnie jak w ubiegłych latach frekwencja na trzydniowym festiwalu zależała od gustów publiczności, która zdążyła się już chyba przyzwyczaić do tego, że podczas październikowego festiwalu może usłyszeć zespoły grające bardzo różną muzykę niekomercyjną i zobaczyć filmy spoza oficjalnego obiegu.

Kobieta Drugi Obieg otworzyła wystawa rysunków i prac malarskich pt. Kobieta! Kobieta?... Kobieta Arka Hablewskiego z Łowicza. Kilka minut po planowanym na godzinę 17.00 otwarciu wystawy w Małej Galerii przy Łowickim Ośrodku Kultury wśród kilkunastu osób publiczności dało się wyczuć lekkie zdenerwowanie. Gdzie jest artysta? Kto zrobił te rysunki? Wreszcie jest - dwudziestokilkuletni mężczyzna w czarnym, długim płaszczu, lekko zmęczony po wyjściu z pracy na poczcie. O swoich pracach nie chce dużo mówić - Przecież można obejrzeć i ocenić samemu. Jeden z dziennikarzy obecnych na otwarciu wystawy proponuje mu dłuższą rozmowę: O mnie to będziesz mógł więcej napisać, ale za jakieś dziesięć, dwadzieścia lat, a nie teraz - mówi skromnie. Wystawę warto obejrzeć - jeszcze jest to możliwe.

Godzinę później w kawiarni Dziupla można było obejrzeć video z koncertu Davida Byrne'a z warszawskiej Sali Kongresowej, potem w kinie, na dużym ekranie, film Że życie ma sens w reżyserii Grzegorza Lipca ze słynnej nie tylko w Polsce, niezależnej grupy filmowej Sky Piastowskie z Zielonej Góry. Akcja filmu rozgrywa się na jednym z osiedli w zachodniej Polsce. Grupa przyjaciół z podwórka znajduje sposób na prowincjonalną stagnację w amatorskiej twórczości filmowej. Niespodziewanie pojawia się chłopak z sąsiedztwa z nowymi pomysłami... W filmie poruszany jest temat narkotyków.

W piątek, 19 października program Drugiego Obiegu był bardziej urozmaicony. O warsztatach przeprowadzonych przez zespół Karpaty Magiczne w LO im. Józefa Chełmońskiego można przeczytać obok w artykule Mirki Kobiereckiej. Dobrym zwyczajem październikowego festiwalu stały się otwarte próby zespołów grających w Łowiczu. Tym razem w piątek wystąpił młody band Uszy Hamana, zaś w sobotę enigmatyczna grupa, która istnieje i nie istnieje - Drętwe Laski. Osoby, które nie przyszły na próbę drugiego z wymienionych zespołów pewnie już nie będą miały okazji usłyszeć go na żywo - oficjalnie grupa w dotychczasowym składzie przestała wspólnie tworzyć muzykę jeszcze przed festiwalem. Otwarta próba w ramach festiwalu miała być ich ostatnią próbą.

Piątkowy wieczór wypadł wyjątkowo dobrze. Na scenie w kawiarni Dziupla wystąpiły dwa zespoły prezentujące zgoła inne podejście do tworzenia muzyki. Subtelne połączenie popu z rockiem zaprezentował zespół Kobiety z Trójmiasta. Jego wydana w ubiegłym roku debiutancka płyta udowodniła, że można na polskiej scenie niezależnych inteligentnie połączyć tradycje Velvet Undergrund z delikatną melodyką popu. W Łowiczu zagrał bardzo dobry, ponad półtoragodzinny koncert. Drugi zespół - Ewa Braun ze Słupska pokazał, że trans i hałas mogą być wyjątkowo miłym doświadczeniem dla ucha. Osoby, które słyszały muzykę Ewy Braun po raz pierwszy wyszły bardzo zaskoczone z koncertu. Zespół istnieje od 1990 roku i zdobył uznanie nie tylko na scenie niezależnej. Koncertował m.in. w USA, Niemczech, Holandii, Austrii, Szwajcarii. W 1999 roku był nominowany do nagrody Fryderyki w kategorii muzyka niezależna. Koncerty skończyły się po północy.

Sobotnie imprezy przyciągnęły do Dziupli większą publiczność niż piątkowe granie. Stało się tak pewnie również dlatego, że na deskach Dziupli prezentował się młody łowicki zespół The Banditos. Prosty rytm, umiarkowane tempo, trzy akordy. Muzyka do bujania, kołysania i lawirowania. Punkowe i rockowe tradycje osadzone w brzmieniach reggae - czyli wszystko co potrzebne do dobrej zabawy. Zagrali krótko, więc publiczność zmusiła ich do bisowania. Chłopaki wykazują dużą energię i chęć tworzenia muzyki - oby tak dalej. Gwiazdą wieczoru był zespół Alians z Piły. To już ich druga wizyta w Łowiczu i równie udana jak poprzednia. Wśród instrumentów puzon, trąba i harmonia, na której grał młody mężczyzna w szkockiej spódnicy. Muzyka z olbrzymią dawką energii - zresztą było widać to pod festiwalową sceną.

W niedzielę o godzinie 17.30 w Galerii Browarna Andrzeja Biernackiego otwarta została wystawa fotografii Jacka Foksa 20th Century Foks. W roli modela wystąpił Zbigniew Stelmaszewski. Zaprezentowanych zostało 15 czarno-białych fotografii wykonanych w większości aparatem średnioformatowym oraz małoobrazkowym Nikonem. Odbitki fotograficzne są u Jacka Foksa zapisem czegoś, co stało się jeszcze przed naciśnięciem spustu migawki - powiedział podczas otwarcia właściciel galerii Andrzej Biernacki. Tych zdjęć nie można opisać - po prostu trzeba je zobaczyć. Będzie ku temu okazja w piątek, 9 listopada podczas koncertu w Galerii Browarna czeskiego zespołu Uz Jsme Doma.

Jeszcze tego samego wieczoru w galerii wystąpił zespół Karpaty Magiczne z Aleksandrą Yaromową z Ukrainy. Impreza nie była biletowana, ponieważ zespół nagrywał przez dwa dni w galerii materiał na swoją nową płytę, która ma trafić do sprzedaży dopiero za kilka miesięcy. Jest to miejsce naprawdę magiczne i cieszymy się, że mogliśmy tu nagrać materiał - powiedział Marek Styczyński z zespołu. Koncertowi przysłuchiwało się około 30 osób.

Drugi Obieg był więc znów udany. Od trzech lat czterodniowego festiwalu zazdroszczą nam np. Skierniewice, Rawa Mazowiecka, Sochaczew czy Kutno. W kwietniu będą zazdrościć innego alternatywnego projektu, w znacznej części muzycznego, pod nazwą TIPES TOPES, nad którego organizacją już teraz rozpoczęły się prace.

Zdjęcia z koncertów w ramach Drugi Obieg Art Festiwal (18 - 21 października 2001)

Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Kobiety Alians Alians Karpaty Magiczne Dretwe Laski Wystwa Jacka Foksa

.

Nie tylko o gadających fokach
Ciekawe spotkanie z niezwykłymi instrumentami w łowickim liceum

Dwaj muzycy z zespołu "Projekt Karpaty Magiczne" - Marek Styczyński i Tomasz Jurecki, spotkali się z młodzieżą łowickiego LO im. J. Chełmońskiego na jednej z imprez II już edycji Art Festiwalu Drugi Obieg. Spotkanie odbywające się w piątek, 19 października nosiło nazwę "Ekologia sztuki - sztuka ekologii". Styczyński mówił do licealistów, że chce im pokazać inny rodzaj muzyki, ciekawe instrumenty i że słuchanie danego gatunku nie powinno nas zamykać na inne, nowe rodzaje dźwięków. Będziecie mogli te instrumenty obejrzeć, posłuchać, leciutko dotknąć. Chcemy was przekonać do słuchania dźwięków z otoczenia.

W pierwszej części spotkania muzycy prezentowali etniczne instrumenty z różnych zakątków świata - słowacką fujarę pasterską wykonaną z drewna bzu czarnego, australijskie, zaskakujące wielkością i wydawanymi dźwiękami didgeridoo - wykonane z drewna eukaliptusa, chiński gong i inne, dużo mniejsze np. afrykańską kalimbę (po polsku nazywaną lamelofonem), czy też instrumenty perkusyjne ze skorup orzechów, matalowych kółek dźwięczących na czymś w rodzaju rodzaju pogrzebacza itp.

Licealistom podobało się zwłasza didgeridoo i jego dźwięki podobne do tych, jakie wydają foki. "Magiczne Karpaty" mają zresztą w swoim dorobku dwie płyty nagrane z udziałem największego polskiego ssaka - foki szarej. Z instrumentami etnicznymi "rozmawiały" foki znajdujące się w hokarium Stacji Morskiej Uniwerystetu Gdańskiego na Helu. Dochód ze sprzedaży jednej z nich jest przekazywany na utrzymanie fok. Uczestnicy spotkania obejrzeli też film o fokach z Helu, ukazujący narzędzia niegdyś używane do połowów fok i obecne działania mające na celu ratowanie fok i ich powrót do Bałtyku oraz zdjęcia zrobione tym zwierzętom pod wodą. Kiedyś foki niszczyły słabe bawełniane sieci, teraz sieci są tak mocne, że zabijają foki...

Mirka Wolska - Kobierecka