Czeskie baśnie  

 Uz Jsme Doma - 22. 02.2002 Łowicz 

::::::::    Życzenia świąteczne od zespołu (jpg - 161 kB)    ::::::::

Wszystko zaczęło się od TV. Z ekranu telewizora poszły filmy "Wiosna, Piekło, Jesień, Zima" o nadwornym malarzu zespołu Martinie Wieliszku oraz "Czarodziejski dzwon" z muzyką UJD w reżyserii Aurela Klimta.

To była "gra wstępna".

Po krótkiej zapowiedzi Uz Jsme Doma byli już na scenie... i zaczęło się.

Od pierwszych taktów powiało nieprzeciętną energią i jak okazało się później, tak było już do końca. Z każdym następnym utworem tempo i dramaturgia rosły niczym tornado.
Czteroosobowy skład zespołu sprawiał czasmi wrażenie jakby na niewielkiej scenie kawiarni "Dziupla" grała pięćdziesięcioosobowa orkiestra.
Ostre tempo i napięcie koncertu zrobiły swoje. Publiczność w pewnym momencie "załapała" no i zaczęła się naprawdę niezła zabawa.
Perfekcyjnie wykonane, skomplikowane struktury muzyczne Uz Jsme Doma przypominały chwilami orgię, w której uczestniczą The Ex, King Crimson i Pixies. Odniosłem wrażenie, jakby Czesi "przespali" się z tymi zespołami, a zaraz po tym stworzyli swój nie do podrobienia arcyoryginalny, podbity pozytywną energią świat. A przecież świat UJD to nie tylko muzyka.
Zauważyłem jeszcze jedno. W przeciwieństwie do ogólnie pojętej polskiej sceny alternatywnej, Czesi emanowali dodatnią energią.
Rzadnie zjawisko i niezwykle trudne w realizacji.
Baśnie opowiedziane w narodowym języku, ubrane w dziecięcą formę, a zarazem subtelnie podniesione do rangi sztuki. Muzycznej sztuki przez duże S.
Bisy były do przewidzenia. Naliczyłem trzy, ale mogę się mylić. Bez pozerstwa, wazeliny i niepotrzebnych gadek ze sceny.
Na zakończenie warto wspomnieć o jednej rzeczy. Uz Jsme Doma funkcjonuje tak naprawdę w kulturze zachodniej. Ten czeski zespół w swej historii do 12.07.1997 roku wykonał 662 koncerty, w większości po tamtej stronie, z Ameryką Północną włącznie.

To daje do myślenia i zastanawia kto zagrał z Łowiczu 22.02.2002...

PS.
Mimo iż większa część publiczności nie była zorientowana na naszą muzykę jestem bardzo zadowolony z reakcji. Przykładowo wczoraj graliśmy w Warszawie, na sali połowa ludzi nas znała, więc reakcja była przewidywalna. Natomiast w Łowiczu muzyka zadziałała "na sucho". Świadczy to, że pomimo niełatwej struktury naszych utworów eksplodowała i zadziałała czysta muzyka. Nie wiesz jak to cieszy... - Miroslav Wanek.

Wysłuchał i napisał Zbyszek Stelmaszewski

::: Obejrzyj zdjęcia z koncertu :::
::: Tak zapowiadaliśmy trasę koncertową Czechów :::
::: Recenzja z tygodnika Nowy Łowiczanin :::
::: Relacja z trasy koncertowej w Polsce - po czesku ::: - nowe!

- fragment dotyczący Łowicza cytujemy poniżej. Szczególnie cieszy ostatnie zdanie tego fragmentu:

Do Lowicze jsme dalśí den měli jen 80 km a dost času. Je to 30tisícové město velké asi jak Břeclav. Publikum bylo úplně jiné. Varśavské intelektuály vystřídali bjednyje studentky, rozuměj chudé, rozuměj materiálně. Koncert byl pořádán v rámci filmového festivalu, tak se samozřejmě promítaly i filmy, tak jako ve Varśavě. Do místního Osródku kultury přiśla slabá stovka mladých, kteří vůbec nevěděli, co je čeká. Netrvalo to dlouho a poprvé se při koncertě skotačilo. A hlavně se bylo na co dívat. I love Lowicz.

FILMY:

"Wiosna, piekło, jesień, zima" (45min.), na kasecie VHS, kolorowy, reż Vaclav Kucera, scenariusz Pavel Rajcan, Vaclav Kucera,Martin Velisek, muzyka Miroslav Wanek, Jindrich Dolansky - nagrana przez zespół Uz Jsme Doma oraz gości, produkcja: Telewizja Czeska 1994.
Film jest próbą sportretowania w formie stylizowanego dokumentu osobowości sympatycznego i oryginalnego artysty malarza Martina Veliszka. Opiera sie o obrazy artysty, jego skojarzenia, które, jeżeli będziemy długo wpatrywać się w jego płótna, pojawią się również w naszych głowach.
Śmieszne, ale i momentami przerażające sceny przedstawione przez Veliska, znalazły swoje miejsce w fikcyjnej krainie, która przemierza sam malarz. Jest to kraina, w której pływak szykuje się do skoku do zimnego stawu, muchomory dzwonia o siebie jak dwa kieliszki rumu a po łące jak waż wije się niekoncząca się narta firmy Artis, widoczna jako przedłużona ręka nagich narciarzy, którzy siedzą pogrążeni w smutku nad swoim zamarzłym przyjacielem. Mimo wszystkich tych perypetii i dawki czarnego humoru, na końcu każdej drogi na malarza czeka jego domek. Budynek niewielkich rozmiarów z małym, krzywym okienkiem i kominem, do którego czasem zawita Pan Bóg a czasem Diabeł.
W filmie tym przeplata się temat przejścia pomiędzy światłem a ciemnością, czasowością a wiecznościa oraz znajdowania i odkrywania własnego domu. Wszystkie te elementy: uchwycenie zmiany krajobrazu wraz ze zmiana pór roku, momenty malowane przez Veliska oraz akompaniament zespolu UzJsme Doma - w oryginalny sposób do siebie pasują.

Drugi film "Czarodziejski Dzwon", na kasecie VHS, reż. Aurel Klimt, muzyka Miroslav Wanek, animowany, kolorowy, dla dzieci, ale nie tylko.
Pewnego dnia z jednego miasta zniknie dzwon. Na jego poszukiwanie wyrusza mała Zuzanka i słoń średnich rozmiarów. Pragną, aby wraz z dzwonem do miasta powróciła życzliwość.
Ten film można obejrzeć na oficjalnych stronach zespołu: www.uzjsmedoma.com

wyspiarskie pytanie